Zaznacz stronę

Sam nie dojdziesz. Dlaczego mężczyzna potrzebuje brata?

utworzone przez | 19. 09. 2026 | Warsztaty

„Poradzę sobie”. To zdanie potrafi być oznaką siły i odpowiedzialności, ale czasem staje się także pułapką. Mężczyzna może przez lata nie mówić o trudnościach, nie prosić o pomoc i próbować samotnie nieść ciężary, które dawno powinien z kimś podzielić. Tymczasem Jezus nie tworzył samotnych bohaterów. Tworzył wspólnotę uczniów.

Mężczyźni potrafią być razem. Pracować, budować, organizować, rywalizować, jechać w góry, rozmawiać o samochodach, sporcie, polityce czy pracy. Znacznie trudniej czasem powiedzieć drugiemu mężczyźnie: „Nie radzę sobie. Potrzebuję pomocy”.

Bo przecież powinienem być silny. Powinienem wiedzieć, co zrobić. Powinienem utrzymać rodzinę, rozwiązać problem, podjąć decyzję, ochronić najbliższych. A kiedy nie wiem? Zaciskam zęby i próbuję jeszcze raz.

Taka odpowiedzialność może być czymś pięknym. Problem zaczyna się wtedy, gdy odpowiedzialność zamienia się w samowystarczalność.

I człowiek zostaje sam.

„Nie potrzebuję ciebie”

Św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian opisuje Kościół jako jedno ciało złożone z wielu członków. Każdy jest inny, każdy ma inne zadanie, a jednak żaden nie może powiedzieć drugiemu: „Nie jesteś mi potrzebny”.

To bardzo mocne słowa dla mężczyzny przyzwyczajonego do samodzielności.

Może właśnie jedną z oznak dojrzałości nie jest to, że nikogo nie potrzebuję, ale że wiem, kiedy potrzebuję drugiego człowieka i potrafię go o to poprosić?

Czy mam więc obok siebie choć jednego mężczyznę, przed którym nie muszę udawać?

Takiego, któremu mogę powiedzieć nie tylko o sukcesie, ale również o porażce. Nie tylko o planach, ale o tym, czego się boję. Nie tylko o tym, co mi się udało, ale także o grzechu, pokusie, kryzysie, konflikcie czy decyzji, z którą sobie nie radzę.

Kto zna prawdę o moim życiu?

I kto ma prawo zapytać mnie za miesiąc: „Pamiętasz, co wtedy postanowiłeś? Co z tym zrobiłeś?”.

„Nie należę”

Ale św. Paweł pokazuje jeszcze drugą pułapkę.

Pierwsza mówi: „Nie potrzebuję ciebie”.

Druga: „Ja tutaj nie pasuję. Nie jestem potrzebny”.

Może inni lepiej się modlą. Więcej wiedzą. Łatwiej mówią o Bogu. Są bardziej przebojowi, bardziej poukładani albo bardziej „kościelni”. Ja nie mam szczególnych talentów. Nie potrafię prowadzić grupy, wygłosić konferencji czy zorganizować wielkiego wydarzenia.

Więc stoję z boku.

Paweł odpowiada: jesteś częścią Ciała.

Wspólnota nie potrzebuje wyłącznie liderów i ludzi stojących na scenie. Potrzebuje także człowieka, który potrafi wysłuchać. Tego, który zauważy kogoś stojącego samotnie. Kogoś, kto zorganizuje pomoc. Kogoś, kto zadzwoni. Kogoś, kto się pomodli. Kogoś, kto zrobi kawę, zawiezie, pomoże, przyjdzie wtedy, kiedy inni nie mają czasu.

Nie tylko potrzebujesz braci. Bracia potrzebują również ciebie.

Brat nie jest kontrolerem

Braterstwo nie oznacza jednak, że oddajemy komuś władzę nad swoim życiem.

Brat nie ma za mnie podejmować decyzji. Nie ma kierować moim małżeństwem, rodziną czy sumieniem. Nie ma też używać zdania „Bóg mi powiedział”, żeby zakończyć rozmowę i narzucić mi swoje rozwiązanie.

Dobre braterstwo wygląda inaczej.

Brat słucha. Zachęca. Modli się. Pomaga szukać dobra. Czasem łagodnie upomni. Podniesie, kiedy upadnę. I przypomni o tym, co sam wcześniej rozeznawałem i postanowiłem.

Św. Paweł mówi zarówno o niesieniu brzemion jedni drugich, jak i o osobistej odpowiedzialności każdego człowieka.

Potrzebujemy jednego i drugiego.

Nie samotności.

Ale też nie uzależnienia.

Braterstwa.

Nie czekaj na kryzys

Często zaczynamy szukać pomocy dopiero wtedy, kiedy sytuacja staje się naprawdę trudna.

Małżeństwo jest na granicy rozpadu. Relacja z dziećmi praktycznie nie istnieje. Nałóg przejął kontrolę. Problemy finansowe stały się nie do udźwignięcia. Wiara gdzieś zgasła.

Dopiero wtedy pada: „Potrzebuję pomocy”.

A może braterstwo powinno zacząć się wcześniej?

Może warto mieć obok siebie jednego czy dwóch mężczyzn, z którymi regularnie mogę się spotkać, zanim przyjdzie kryzys.

Nie potrzeba do tego wielkiej struktury.

Czasem wystarczy dwadzieścia minut rozmowy raz w tygodniu i trzy proste pytania:

Co w ostatnim czasie pokazało mi Słowo Boga?

Jak służyłem ludziom, których Bóg postawił obok mnie?

W czym dzisiaj potrzebuję wsparcia?

Do tego modlitwa za siebie i decyzja, że za tydzień znowu się odezwiemy.

Tak może zacząć się prawdziwe braterstwo.

Braterstwo, które nie zamyka się we własnym kręgu

Jest jednak jeszcze jeden sprawdzian.

Dobra męska wspólnota nie może istnieć tylko po to, żeby jej członkom było ze sobą dobrze.

Braterstwo uczniów Jezusa prowadzi do misji.

Jeżeli spotykamy się, modlimy, rozmawiamy i wzajemnie wspieramy, powinno to sprawić, że wracamy z większą miłością i odpowiedzialnością do ludzi, których Bóg już nam powierzył.

Do żony. Dzieci. Rodziców. Sąsiadów. Parafii. Miejsca pracy.

Wspólnota ma mnie nie tyle odciągać od mojego życia, ile pomagać mi lepiej przeżywać moje życie jako uczeń Jezusa.

Dlatego warto postawić sobie jeszcze jedno pytanie:

Kto poza nami korzysta z naszego braterstwa?

Sam nie dojdziesz

Właśnie o takim braterstwie będziemy rozmawiać 24 września w Przemyślu podczas kolejnego spotkania przygotowującego do Oblężenia na Jasnej Górze.

PRZEMYŚL • 24 WRZEŚNIA 2026

Dom Katolicki ROMA
ul. Grodzka 11, Przemyśl

„Sam nie dojdziesz”

Braterstwo według św. Pawła
bp Stanisław Jamrozek

19:00 – spotkanie i modlitwa
20:00 – konferencja
21:00 – Apel Jasnogórski

Konferencja o godz. 20:00 będzie również transmitowana na oblezenie.pl.

Spotkanie jest częścią drogi „Uczeń – Misjonarz”, prowadzącej do Oblężenia na Jasnej Górze – 26 września 2026 r.

Nie chcemy jednak, aby owocem tego wieczoru była tylko kolejna wysłuchana konferencja.

Chcemy zaproponować coś bardzo konkretnego:

znajdź brata.

Jeśli nie masz wspólnoty — poszukaj jej.

Jeśli masz obok siebie jednego lub dwóch mężczyzn, którym ufasz — zaproponuj regularne spotkanie. Raz w tygodniu. Przez najbliższy miesiąc. Słowo, rozmowa, modlitwa i pytanie o to, jak realizujemy podjęte decyzje.

A jeśli już masz takich braci, zadaj sobie inne pytanie:

Kto jeszcze idzie sam?

Może znasz takiego mężczyznę.

Nie wysyłaj mu tylko plakatu.

Zadzwoń.

I powiedz:

„Chodź ze mną. Nie idźmy sami”.

Bo uczeń Jezusa potrzebuje braci.

I sam jest powołany, żeby stać się bratem dla innych.

Partnerzy